Dziennik The Wall Street Journal zakwestionował niedawno wiarogodność wielu badań „naukowych”, na które powołują się producenci, reklamując swe wyroby lub broniąc ich. Objęcie badaniami ograniczonej, niereprezentatywnej grupy ludzi, zadawanie mylących pytań lub przyjęcie stronniczych założeń pozwala poprzeć dosłownie każdy pogląd. Zleceniodawcami są często koncerny zainteresowane materialnie w wynikach badań. Na przykład producenci pieluch bawełnianych sponsorowali niedawno dwa badania, na podstawie których wysnuto wniosek, że pieluszki jednorazowe są szkodliwe dla środowiska. W tym samym czasie wytwórcy pieluszek papierowych sfinansowali dwa inne badania „dowodzące” czegoś wręcz przeciwnego! Eric Miller, wydawca periodyku omawiającego w ciągu roku jakieś 2000 takich badań, powiedział na łamach The Wall Street Journal: „Zasady etyczne ulegają powolnej dewaluacji”. Następnie dodał: „Najgorsze, że na podstawie tych bzdur ludzie podejmują decyzje. Być może to przestępstwo nie pozostawia śladów, ale pozostawia ofiary”.
Najobszerniejsze z dotychczasowych badań na temat stosunku Europejczyków do przedstawicieli innych ras i narodowości ujawniły pewne nieprzyjemne fakty. „Spora część spośród 13 000 respondentów pochodzących z 12 państw europejskich jest wrogo usposobiona do mniejszości narodowych w swych krajach” — czytamy w gazecie The European. U podłoża tych uprzedzeń leży rasizm, antysemityzm, czynniki ekonomiczne oraz dawne spory terytorialne. Ankieta wykazała, że Niemcy nie są lubiani w Polsce, a Polacy w Niemczech. Węgrzy nie lubią Rumunów, Bułgarzy zaś — Turków, którzy kiedyś panowali w ich kraju. Innym powodem zadrażnień jest religia. „Ci z Afryki Północnej chcą nam narzucić islam” — skarżył się francuski taksówkarz. Widać stąd wyraźnie, że do zjednoczonej, pokojowej Europy jest jeszcze daleka droga.
Która książka wywiera największy wpływ na życie ludzi? Biblia. Nie dorównuje jej pod tym względem żadne inne dzieło, co wynika z sondażu przeprowadzonego wśród czytelników amerykańskich przez Bibliotekę Kongresu oraz Klub Książki Miesiąca. Jak wykazała ta ankieta, którą w listopadzie ubiegłego roku objęto 2032 członków tego klubu czytelniczego, przeciętnie poświęcają oni 12 godzin tygodniowo na oglądanie telewizji, a 9 godzin na czytanie. Można by tylko zapytać: Ile z tego przypada na czytanie samej Biblii?
Dnia 2 października 1991 roku odbyła się w Turynie konferencja poświęcona religijności Europejczyków, na której podano, że dwie trzecie mieszkańców naszego kontynentu wierzy w Boga. Najczęściej przyznają się do tego Włosi i Hiszpanie. Ale dlaczego większość Europejczyków podaje się za wierzących? Dziennik La Stampa przytacza wypowiedzi naukowców, których zdaniem „dzisiejsza religijność jest stosunkowo słaba, niezbyt wymagająca, bardzo indywidualistyczna i pozwala każdemu robić to, co mu się podoba”. W tym deklarowanym poparciu dla religii tkwi jednak pewna sprzeczność. Na przykład choć niecałe 60 procent Niemców podaje się za wierzących, to aż 92 procent ochrzciło dzieci. Natomiast we Włoszech 83 procent mieszkańców uważa się za wierzących, ale 53 procent nie uczestniczy w ceremoniach religijnych. Według znawców tematu religijność podlega głębokim przemianom. „Ostatnią dekadę charakteryzuje rosnąca przepaść między wiarą a praktyką albo — jak powiedzieliby socjolodzy — ‚między wierzeniami a przynależnością religijną’” — donosi La Stampa. „Osoby wierzące i praktykujące to niemal relikty przeszłości”.
W holenderskim miesięczniku Onze Wereld zamieszczono wyniki badań przeprowadzonych przez Worldwatch Institute, które wyjawiły, że alkoholizm wyrządza gospodarce krajów rozwijających się równie wielkie szkody jak inflacja, długi i zła organizacja. W Papui Nowej Gwinei przeciętna rodzina przeznacza na trunki 30 procent zarobków, a mieszkańcy afrykańskiego kraju Burkina Faso wydają na piwo aż 44 procent dochodów. Wyniszczeni alkoholem ludzie nie są w stanie uprawiać ziemi i „w dużej mierze przyczyniają się do niedoborów żywności”. Najdotkliwiej odbija się to na dzieciach. W pewnym mieście w Gwatemali jedna trzecia wszystkich dzieci cierpi wskutek niedożywienia, ponieważ ich rodzice to alkoholicy. Co gorsza, jak nadmieniono we wspomnianym czasopiśmie, nałóg ten obciąża gospodarkę podwójnym brzemieniem: Nie tylko obniża dochód narodowy, ale zwiększa też koszty opieki zdrowotnej. Na przykład 47 procent pacjentów największego szpitala w Trynidadzie cierpi na dolegliwości spowodowane nadużywaniem alkoholu.